Tymczasem artykuł poświadczył, a właściwie jego tytuł, że wiele osób, które chcą, aby prawo przyciągania im sprzyjało, wciąż działa schematycznie, że nasz mózg na prawo przyciągania nie jest gotowy. Zamiast skupić się na ważnym, moim zdaniem, przesłaniu – że jesteśmy kreatorami swojego samopoczucia, a tak zwane pozytywne emocje są niezbędnym elementem do realizacji celu i umiemy je w sobie wywołać – odbiorcy tekstu skupili się na słowie „masturbacja”, odmieniając swoje poglądy na ten akt przez wszystkie możliwe zasady moralne. Emocje, myśli, słowa… biegną swoim torem, a właściwie pobiegły moim – tak, to ja wywołałam dane emocje, w tobie lub kimś innym, chwytliwym przykładem, co pokazuje, że brak nam uważności, samoświadomości – i nie seksualnej, lecz świadomości wypowiadanych słów, myśli i emocji. Wciąż musimy trenować umiejętność zachowania zimnej krwi, spokoju umysłu, gdyż jedno małe coś powoduje, że wybiórczo czytamy, wybiórczo słuchamy, wybiórczo postrzegamy.
Tempo przemijającego czasu, nasze działania poutykane pomiędzy uciekającymi minutami, chroniczny brak energii mentalnej po pracy lub spowodowany przeżytymi wydarzeniami– to niezbyt sprzyjające warunki do zastanowienia, do pochylenia się nad swoją duchową stroną, ale i anatomią umysłu. Działamy nawykowo, bo tak jest wygodnie. Wszystko jest zapisane w połączeniach neuronowych, w kodach genetycznych, uwarunkowane społecznie i nie tylko, nic więc dziwnego, że słowo „masturbacja” przyciągnęło wzrok i uaktywnił się wpojony kod myślowy, podyktowany doświadczeniem przeżytym lub wszczepionymi zasadami. Ważne informacje zawarte w artykule przeszły bez echa, a jeśli już zostały zauważone, to wydały się nie tylko bezużyteczne, ale i mnie, ich autorkę, ośmieszające.
Naturalnie i ja teraz skupiłam swoją uwagę na komentarzach, które dalece odbiegały od sensu przekazu zawartego w artykule, ale czynię to świadomie, z premedytacją, ponieważ jeszcze raz chcę pokazać, że prawo przyciągania, że nasze życiowe cele, że nasze pragnienia potrzebują w pierwszym odruchu zastanowienia się nad tym, kim ja jestem, jakie są moje poglądy, czy one są moje i czy mogę stanowczo powiedzieć: co mnie interesuje, czy ktoś pisze o masturbacji, czy o zielonym słoniu, ważne, abym to ja zwrócił(-a) uwagę na kierunek, czyli w jaką stronę wysyłam swoją energię, gdzie płynie moja uważność, czy jestem dostatecznie świadomy(-a) swoich myśli, emocji i działania?
Lubisz pływać? A może chodzić po górach? Albo pielić swój ogródek? Wyobraź sobie zatem, że jesteś tam, gdzie być nie możesz, a bardzo byś chciał(-a) – cudowna terapia wizualizacją. Jeśli tylko myślami potrafisz przenieść się w to wymarzone miejsce, możesz zaniechać masturbacji, przecież ty siebie znasz najlepiej i wiesz, co powinieneś/powinnaś sobie wyobrażać, aby twoje emocje szczytowały.
PS Dziękuję wszystkim, którzy pozostawili po sobie ślad w momencie przeczytania poprzedniego artykułu, oraz tym, którzy mieli cierpliwość przeczytać go w całości.
Wioletta Klinicka
Wioletta Klinicka
© 2023-2024 Wioletta Klinicka.
Realizacja Najszybsza.pl